Jak rozpoznać czy bawełna to bawełna na 100%?

by - lipca 25, 2017





Z okazji letnich upałów uszyłam sobie lekką i przewiewną sukienkę. Materiał na nią dostałam dawno temu od mojej mamy, a ona z kolei dostała go od swojej znajomej. Koleżanka mamy twierdziła, że nic już nie zrobi z tego materiału, a szkoda by było, bo to sto procent bawełny jest.

W zeszłym tygodniu wyjęłam wreszcie te „sto procent bawełny". Zrobiłam wykrój, skroiłam tkaninę, uszyłam sukienkę. Wyszła tak


Sukienka sprawdziła się, nosiłam ją już kilka razy, prałam, prasowałam. Jednakże od samego początku te "sto procent bawełny" mi nie pasowało. Moja ciekawska natura nie dała mi spokoju i musiałam sprawdzić, czy moja sukienka składa się z bawełny czy nie.

Zapytasz: A to w ogóle da się sprawdzić? Tak da się. Na oko tego nie widać, ale nie potrzebujesz biec do laboratorium i zlecać wykonania badań składu chemicznego materiału. Posiadając wiedzę na temat  właściwości włókien bawełnianych, można samodzielnie sprawdzić, czy zakupiona tkanina składa się z bawełny, lub czy bawełnę udaje, bądź jest mieszanką bawełny z jakimś włóknem syntetycznym. Ta ostania opcja jest najczęstszym scenariuszem. Dziś w sklepach trudno jest dostać materiał bez domieszek sztucznych włókien (nawet jeśli producent zapewnia, że to 100% cotton). Dzieje się tak z różnych powodów, ale nie będę teraz o tym pisać. Nie chcę też demonizować tkanin o mieszanym składzie. Nie są one złem wcielonym. Często pozytywnie wpływają na jakość i właściwości materiału np.: obecność wiskozy i elastenu w tkaninach lnianych sprawia, że tkanina mniej się gniecie (przez co lepiej wygląda) i łatwiej ją wyprasować. 

Wracając do mojej sukienki. Przed szyciem zdekatyzowałam materiał - robię tak zawsze. Wiem też, że tkaniny z bawełny po pierwszym praniu kurczą się. Jest to normalne. Tymczasem mój materiał po upraniu, nie stracił ani milimetra, ale być może to nie było jego pierwsze pranie.

Kolejną rzeczą, na którą zwróciłam uwagę była zbyt mała, jak na bawełnę gniotliwość.  Tkaniny z włókien bawełnianych gniotą się. Co prawda nie tak bardzo jak lniane, ale jednak. Ubrania z tkanin bawełnianych będą wymagały przynajmniej lekkiego przeprasowania przed każdym użyciem. Tymczasem moja sukienka nie wygniotła się, tak jakbym się tego spodziewała (a trochę ją sponiewierałam). Nie żebym na to narzekała - nie cierpię prasować, ale to utwierdziło tylko moje podejrzenia, że materiał jest jakąś mieszanką włókien. Czysta bawełna tak by się nie zachowała. Zerknij na zdjęcie poniżej. Beżowy materiał to tkanina z włókien bawełny, a ten fioletowy to resztka tkaniny z mojej sukienki. Obie pogniotłam i przegładziłam ręką. Różnicę widać gołym okiem. Na tej jasnej zostało więcej śladów wygnieceń i trudniej było ją wygładzić.



Kolejna rzecz: kiedy namoczysz tkaninę bawełnianą, staje się ona ciężka i wolno schnie. Bawełna ma dobrą higroskopijność — łatwo i szybko wchłania wilgoć. Logiczne jest to, że kiedy materiał wchłonie dużo wody, to robi się cięższy. Tkaniny z włókien syntetycznych nie wchłaniają wilgoci. Namoczone będą lżejsze, bo nie potrafią wchłonąć wody, tak jak robią to włókna bawełniane. Dla sprawdzenia przeprałam ją raz ręcznie. Sukienka przy praniu nie wchłonęła szybko wody, była całkiem lekka przy wykręcaniu.

Przeprowadziłam ostatni sprawdzian, który ostatecznie rozwiał moje wątpliwości. Wykonałam test ogniowy! Tak dobrze czytasz, poddałam moją sukienkę, a właściwie resztki materiału, z którego ją uszyłam — próbie ognia. Jest to najszybszy sposób, aby sprawdzić, czy materiał składa się jedynie z włókiem bawełnianych, czy też nie. Tak naprawdę można ten test wykonać na początku, ale na potrzeby tego posta zwróciłam Ci uwagę na kilka innych rzeczy, które pomagają stwierdzić, z czym mamy do czynienia.
Kiedy podpalisz włókna bawełniane to będą się one paliły tak samo, jak papier. Spalą się szybko i będą miały jasny wysoki płomień. Poczujesz zapach palonego papieru, a w powietrzu zobaczysz unoszący się szary popiół. Zobacz na zdjęcia poniżej. Tak wygląda spalona tkanina bawełniana. Jak podpalisz kawałek kartki papieru, otrzymasz coś identycznego.




Tymczasem gdy podpaliłam kawałek materiału, z którego uszyłam moją sukienkę. Otrzymałam coś takiego.




Bawełna to nie jest, przynajmniej nie w stu procentach. W zetknięciu z płomieniem nitki mojego sukienkowego materiału zaczęły się palić i topić. W powietrzu unosił się zapach topionego plastiku. Gdy zdmuchnęłam płomień, stopione nitki zbiły się w jedną masę (tak jak stopiony plastik) i uformowały się z niej twarde kulki. Dobrze to widać na zdjęciu poniżej, tam gdzie strzałki. 



Zmierzając do finału tego posta, podejrzewam, że mój materiał składa się z mieszanki włókien bawełnianych i poliestrowych. Stawiam na poliester, bo to najczęściej dodawane włókno syntetyczne do takich mieszanek. Płakać z tego powodu nie będę. Materiał zdecydowanie nie jest w stu procentach syntetyczny, ale to też nie sama bawełna. Tkanina radzi sobie z wchłanianiem potu, choć nie wchłania wody jak gąbka, jest też przewiewny i przyjemnie się go nosi. Obecność mieszanki włókien sprawiła, że tkanina mniej się gniecie. Będzie bardziej odporna na działanie światła, pleśni i moli. Pamiętaj, że materiały z włókien naturalnych mają mniejszą odporność na te czynniki i trzeba wiedzieć jak je chronić przed molami, grzybami, czy pleśnią. Fajnie jest mieć w swojej szafie ubrania z naturalnych tkanin, ale też nie ma co wystrzegać się materiałów z domieszkami. Warto szukać złotego środka.

You May Also Like

3 komentarze

  1. Ale jest Pani dobrą obserwatorką :).

    OdpowiedzUsuń
  2. A dziękuję :) dużo dała mi szkoła krawiecka i zajęcia z materiałoznawstwa. Nauczyłam się na co zwracać uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję 😄 szukam bawełny do szycia maseczek wielorazowych, więc odpornych na wysokie temperatury. Taka mieszanka da radę ? Pozdrawiam i życzę zdrowia 😄

    OdpowiedzUsuń